KATEGORIE
KONTO
tylko dostępne
sortuj:
tytuł
cena
data
Okładka książki O współczuciu Powrót do wrażliwości i siły
Gdybyśmy zrobili ankietę dotyczącą tego, czym jest współczucie, to pewnie okazałoby się, że zdecydowana większość ankietowanych mówiłaby o wczuwaniu się w emocje, o byciu z kimś w jego cierpieniu, o wspólnym odczuwaniu żalu, być może o litości. A ilu pytanych powiedziałoby o współczuciu dla siebie? Pewnie nikt albo co najwyżej kilkoro. Bo współczucie dla siebie wciąż uważamy za przejaw słabości, wręcz mazgajstwa. A to podejście nie tylko błędne, ale nawet szkodliwe – dowodzi Julia E. Wahl. Żeby móc współczuć innym, trzeba najpierw nauczyć się współczuć sobie. Współczuć, czyli przede wszystkim rozumieć – rozumieć własne emocje i zachowania, właściwie je interpretować i zmieniać tak, aby stawać się jeszcze lepszym. Jak to zrobić? Autorka podaje mnóstwo praktycznych wskazań i ćwiczeń do wykorzystania niemal w każdej sytuacji życiowej. To prosta, choć niełatwa droga do poprawy życia, do większej otwartości, do głębszego zaufania, lepszej relacji z własnymi myślami, emocjami, ciałem, z samym sobą oraz z innymi. Warto na nią wejść.
16,77
24,90 zł
Okładka książki Dobry oddech
Oddychamy do 30 tysięcy razy na dobę. Oddychamy w nocy i w dzień, gdy leniuchujemy i gdy ciężko pracujemy, gdy jemy, pijemy, śpimy, bawimy się… Oddech jest tak integralną częścią naszego istnienia, że w ogóle go nie zauważamy. Gdyby w tej chwili ktoś nas nagle spytał, czy oddychamy, pewnie potrzebowalibyśmy chwili, żeby odpowiedzieć. Czy jednak potrafimy oddychać tak, aby nasze organizmy czerpały z oddechu maksymalnie dużo korzyści? Czy potrafimy oddychać tak, aby nasze mózgi otrzymywały tyle tlenu, ile potrzebują? A jeśli nie, to co możemy zrobić, żeby oddech stał się potężnym źródłem energii i zdrowia? Rezvan Ameli i Ewa Kaian Kochanowska są znakomitymi specjalistkami od uważnego oddychania. Pokazują krok po kroku, na czym polega dobry oddech i jak można się go nauczyć. Proponują proste ćwiczenia, których większość możemy wykonać dosłownie wszędzie, choćby przy biurku w pracy. Alec Łysak objaśnia z kolei, jak wielkie znaczenie ma dobry oddech dla pracy naszych mózgów. Nauczmy się więc świadomego, uważnego oddychania. To intrygująca droga do lepszego życia.
15,08
19,99 zł
Okładka książki Szczęście. Gdzie szukać, jak zbudować...
Czym jest szczęście? Czy w ogóle można je zdefiniować? Gdzie go szukać? Jak je budować? Co je przynosi? Co zrobić, żeby trwało jak najdłużej? Takie i podobne pytania stawiamy sobie wiele razy w ciągu życia. Czasami próbujemy odpowiedzieć na nie sami. Czasami szukamy rozwiązań w literaturze, filmie, sztukach plastycznych, muzyce. Czasami prosimy o pomoc innych: rodzinę, przyjaciół, znajomych, terapeutów. Są tacy, którzy twierdzą, że szczęście znaleźli, ale są i tacy, którzy wciąż go szukają. Nasza książka pomoże i jednym, i drugim. Dzięki niej ci pierwsi zdołają zachować szczęście na dłużej (a może na całe życie?), zaś ci drudzy dostaną narzędzia i wiedzę, które pomogą im w poszukiwaniach. Autorami przywołanych refleksji, myśli, porad, wskazań, podpowiedzi są wybitni naukowcy i terapeuci, których mieliśmy przyjemność gościć na łamach magazynu psychologicznego „Charaktery” albo wydawać ich książki. Warto zagłębić się w to, co mają do powiedzenia, poświęcić kilka chwil na refleksję i zastanowienie. Na pewno nie będzie to czas stracony. A kto wie, może z tych krótkich sentencji ktoś ułoży sobie własną drogę do szczęścia?
13,46
19,99 zł
Okładka książki Seks. Dobrze jest, gdy się wie
Książka Seks. Dobrze jest, gdy się wie jest barwną kompozycją rozmów z Wiesławem Sokolukiem, znakomitym polskim seksuologiem, utalentowanym gawędziarzem, który zwykł mówić o sobie Wędrowny seksuolog. Wypowiedzi rozmówców krążą głównie wokół tematów seksu i seksualności, niewątpliwie kluczowych w rozwoju każdego człowieka, seksualnego od samego początku. Autor pokazuje jak przedzierać się przez dżunglę pytań o seks, uświadamiać sobie szkodliwe mity i przesądy, rozpoznawać blichtr seksu komercyjnego, umiejętnie rozmawiać z dziećmi i młodymi o seksie.
20,13
29,90 zł
Okładka książki Uważność. Spokojny umysł, jasne myśli, dobre życie
Uważność „jest dla każdego. […] Nie musisz stać po niczyjej stronie. Możesz pozostać sobą i to jest najlepsza podstawa do praktykowania uważności” – przekonuje we wstępie Ewa Kaian Kochanowska, znakomita propagatorka uważności. Tę uniwersalność uważności widać we wszystkich tekstach, we wszystkich ćwiczeniach opublikowanych w tej książce. Uważność nie tylko nie wymaga opowiadania się po czyjejkolwiek stronie, ale też do jej praktykowania nie potrzeba szczególnych warunków. Co więcej, Autorka pozostawia czytelnikom mnóstwo swobody w tej praktyce: „Podane w książce instrukcje to tylko moja propozycja, nie musisz się ich sztywno trzymać. Opracuj swoje instrukcje, […] tak żeby słowa po pewnym czasie, w miarę praktykowania, płynęły same, żeby nie trzeba ich było czytać z kartki”. Warto zagłębić się w uważność, odzyskać zdolność do przebywania tu i teraz, do uważnej i życzliwej obserwacji wszystkiego, co dzieje się wokół nas. To prosta, choć niełatwa droga do spokojnego umysłu, jasnych myśli, dobrego życia.
20,13
29,90 zł
Okładka książki Matki dorosłych dzieci
Z okładki: Znana terapeutka w oparciu o osobiste i zawodowe doświadczenia dzieli się dojrzałą i wyrozumiałą refleksją o realnych problemach, jakie pojawiają się w relacjach rodziców z dorosłymi, usamodzielniającymi się dziećmi. Pisze o ich dorastaniu i dojrzewaniu, o pierwszych miłościach, o chwili, gdy zamierzają opuścić rodzinne gniazdo, dokonują wyboru partnera, rozpoczynają życie seksualne, zawierają małżeństwa, przeżywają kryzysy i rozstania, sami zostają rodzicami. O ich miejscu w łańcuchu pokoleń, o dziedziczonych i przekazywanych w rodzinie wartościach i normach, o uzgadnianiu i przekształcaniu stylów bycia i życia. To książka o wrażliwym towarzyszeniu dzieciom w dobrych i trudniejszych chwilach, o wysiłku rozumienia i zgody na odrębność pokoleń, to świadectwo szacunku okazywanego każdemu i – przede wszystkim – książka o mądrej miłości. Lektura dla dziadków, rodziców, dzieci, wnuków i teściów. Wprowadzenie: Od proporcji między radością a lękiem i trudami macierzyństwa zależy kształt stosunków między matką a dzieckiem także w wieku dojrzałym. Od wielu lat prowadzę psychoterapię młodych, dorosłych ludzi, którzy borykają się z różnymi problemami emocjonalnymi, wynikającymi z tej szczególnej sytuacji, jaką jest wkroczenie w dorosłe życie. Rodziny – a zwłaszcza matki – mają swój udział i w powstawaniu tych problemów, i w uwalnianiu się od nich. Matka jest pierwszym człowiekiem, którego dziecko poznaje. Już przed urodzeniem odczuwa jej zdenerwowanie, zmęczenie, ekscytację, głód, chorobę. Od tego, jak wygląda ich spotkanie tuż po urodzeniu, zależą pierwsze doświadczenia życiowe dziecka. Ta świadomość bywa dla kobiet powodem dumy i radości, ale niekiedy przytłacza ciężkim brzemieniem odpowiedzialności. Od proporcji między radością a lękiem i trudami macierzyństwa zależy kształt stosunków między matką a dzieckiem także w wieku dojrzałym. Jako matka dorosłych córek znam te problemy z własnego życia. Towarzysząc córkom w dorastaniu i dojrzewaniu, w stawaniu się dorosłymi kobietami, żonami i matkami, przeżywałam radości i rozterki, zwątpienia i zachwyty. Wiem też, że trudno jest w taki sposób współuczestniczyć w podejmowaniu ważnych życiowych decyzji swoich dzieci, aby nie ukrywać swojego stanowiska, ale pozostawić im ostateczną decyzję i zaakceptować ją. Odnosiłam na tym polu sukcesy i doznawałam porażek, ale mam też nadzieję, że jedne i drugie stały się ważnym źródłem doświadczeń dla naszej rodziny. Zdaję sobie sprawę z drogi, jaką sama przebyłam od dziewczyny do dorosłej kobiety, żony, matki, babci. Znam ciężar odpowiedzialności i ryzyka. Doświadczyłam także poczucia autorstwa własnego życia i wiem, że jest ono czymś tak ważnym i pięknym, iż warto pomagać innym w jego osiąganiu. Pracuje się na to całe życie, uświadamiając sobie stopniowo swoje potrzeby i możliwości, dążenia i zahamowania. Taka świadomość pozwala na dokonanie wyboru, a możliwość wyboru daje poczucie autorstwa swojego życia. Czym innym jest bowiem powiedzenie sobie „Nie osiągnęłam tego, na czym mi zależało (wykształcenia, sławy, pieniędzy), bo MUSIAŁAM opiekować się rodziną” lub „Poświęciłam się rodzinie, robię zawsze tylko to, co POWINNAM. Moje chęci nie mają żadnego znaczenia, czyli CHCĘ tego, co POWINNAM”, a czym innym powiedzenie: „WYBRAŁAM opiekowanie się dziećmi, bo w tych warunkach to było najważniejsze”.
20,13
29,90 zł
Okładka książki Radość.
Fragmenty: Magda Brzezińska: Porozmawiajmy o tym, jak nie bać się marzyć, planować i realizować swoje zamiary. Czy jest na to sposób? Anna Srebrna: – Ja bym trochę zmodyfikowała to zdanie, bo już w samym sformułowaniu jest pewien przeszkadzacz, który może stanąć na drodze do realizacji marzeń. Powiedziałabym inaczej: jak się bać, ale marzyć, planować … I tu otwiera się kopalnia możliwości, jak przerobić nasz lęk z przeszkadzacza w przyjaciela zmiany. Gdy potrafimy rozmawiać z naszym lękiem i usłyszeć go, to on nie rośnie, nie puchnie, nie staje nam na drodze, lecz jest jednym z dyskutantów przy okrągłym stole. Dlaczego boimy się realizować własne marzenia? Przecież marzymy raczej o czymś fajnym, przyjemnym, dobrym, a nie przykrym dla nas. Skoro tak, to czego się boimy? Na przykład tego, że nasze marzenia są nierealne. Możemy sobie wymyślić wyspę z palmą, ale jak nie mamy pieniędzy i czasu, to boimy się, że to się po prostu nie uda. A poza tym – jak to w ogóle zrobić? Tworzymy całą kontrargumentację i w końcu marzenie pada. Czasami ludzie wolą zrezygnować z marzenia, niż zmierzyć się z tym, że jego realizacja może być trudna. Że trzeba będzie włożyć wysiłek, wykazać się determinacją. Warto przekuwać marzenia na cele. W coachingu jest taka ładna definicja celu: cel to marzenie, które decydujemy się realizować. Wtedy marzenie przestaje być fantasmagorią, a staje się czymś realnym, do czego przykładamy nasze pomysły, energię, plany. Myślę, że wiele osób nie dochodzi nawet do tego, bardzo trudnego dla nich momentu. Wolą nie dotykać marzeń, by nie przejść na kolejny etap, który czasem wymaga pewnych przemyśleń, zaangażowania, determinacji, wyrzeczeń. (…) Jaki powinien być nasz cel, żeby w ogóle była szansa na jego zrealizowanie? W popularnej metodologii coachingowej w kontekście celów mówi się o metodologii S.M.A.R.T. – od angielskiego Simple, Measurable, Achievable, Relevant, Timely defined. Cel powinien być prosty, mierzalny, osiągalny, istotny, określony w czasie. Dla mnie ważnym aspektem celu jest również to, że powinien być atrakcyjny, musi się nam do niego „śmiać gęba”. Ma nam być fajnie w tej przyszłości, którą sobie wizualizujemy. Jak nam się do celu buzia sama nie śmieje, to znaczy, że trzeba go jeszcze trochę poobracać, pooglądać, przeformułować. Oczywiście im on jest bardziej szczegółowy, mierzalny, tym łatwiej jest nam nie tylko o nim mówić, ale również dotknąć go, poczuć, zmierzyć. Dlatego określanie celu w czasie pomaga nam go zaktualizować. Co kilka miesięcy robimy sobie remanent: co już osiągnęliśmy, a czego jeszcze nam brakuje. Szansa na realizację celu rośnie, gdy jest on ważny, atrakcyjny i daje nam poczucie, że zmieniamy swoje życie na lepsze, że lepiej nam będzie w punkcie B niż w punkcie A. Co to „lepiej” oznacza dla każdej osoby to już indywidualna kwestia. (z rozmowy Uwierz w „da się”)
20,13
29,90 zł
Okładka książki Kontemplacja w działaniu
Książka „Kontemplacja w działaniu” powstała w kręgu osób związanych z założonym przez Richarda Rohra Ośrodkiem Działania i Kontemplacji w Albuquerque. Oprócz tekstów amerykańskiego franciszkanina przynosi rozważania i świadectwa jego przyjaciół, którzy w swoich poszukiwaniach duchowych przewinęli się przez Ośrodek. Szerszy zespół autorów, różnorodność ich życiowego i medytacyjnego doświadczenia i zajmowanych w życiu postaw decyduje o treściowym bogactwie przekazu. Wszystkie relacje przenoszą doświadczenie medytacyjne w realny, pełen niepokoju i zagrożeń świat, pokazując, jak praca nad własną duchowością potrafi zamienić się w działanie, którego owocem są: wybaczenie, porozumienie i szacunek dla innych. „Modlitwa nie polega na unikaniu rozproszeń, tylko właśnie na tym, jak sobie z rozproszeniami radzisz. Kontemplacja nie jest unikaniem problemu, tylko codziennym scalaniem z problemem i znajdowaniem jego zupełnego rozwiązania. W kontemplacji szybko i pokornie uczysz się, że prawdopodobnie tak, jak robisz cokolwiek, tak robisz wszystko. Jeśli jesteś brutalny w swej wewnętrznej reakcji na własną małość i grzeszność, tak samo zapewne będziesz obcował z ludźmi, a nawet uprawiał politykę – brutalnie”. Richard Rohr Fragmenty: (…) Pierwsze spojrzenie rzadko ma w sobie współczucie. Za bardzo zajęte jest rozważaniem siebie samego i wczuwaniem się w siebie: „Jak to mnie dotknie?” albo: „Jakiej reakcji wymaga moje samopostrzeganie?”, albo jeszcze: „Jak mogę odzyskać kontrolę nad tą sytuacją?”. To nas prowadzi ku implozji, ku zajęciu się sobą, do niezdolności wejścia w komunię z drugim człowiekiem albo z chwilą. Innym słowy, najpierw odczuwamy własne uczucia, zanim będziemy zdolni odnieść się do sytuacji i emocji drugiej osoby. Dopiero gdy Bóg nauczy nas, jak żyć „bezbronnie”, możemy od razu stanąć po stronie drugiego człowieka – z nim i dla niego, pogodzić się z nim i z chwilą. Niezbędna jest do tego długa praktyka. Może dlatego wielu ludzi mówi wręcz o swojej „praktyce duchowej”? (…) Modlitwa nie polega na unikaniu rozproszeń, tylko właśnie na tym, jak sobie z rozproszeniami radzisz. Kontemplacja nie jest unikaniem problemu, tylko codziennym scalaniem z problemem i znajdowaniem jego zupełnego rozwiązania. W kontemplacji szybko i pokornie uczysz się, że prawdopodobnie tak, jak robisz cokolwiek, tak robisz wszystko. Jeśli jesteś brutalny w swej wewnętrznej reakcji na własną małość i grzeszność, tak samo zapewne będziesz obcował z ludźmi, a nawet uprawiał politykę – brutalnie. Z autobiografii Dzieje duszy św. Teresy z Lisieux dowiemy się, jak pewna kobieta przezwyciężyła to rozproszenie. Ta młoda zakonnica kontemplacyjna codziennie zmagała się z irytacją, osądami, pragnieniem ucieczki od towarzyszek-sióstr w klasztorze. Zderzała się z własnymi sprzecznymi motywami i małostkowością. Ciągle zamartwiała się o tych, którzy działali na misjach. Lecz jej celem zawsze było współczucie i komunia. Cierpiała z powodu bezsilności, kiedy licząc na to, że wreszcie będzie się mogła przez to przedrzeć i zacząć kochać. Wytrzymuje napięcie w sobie samej (to istota kontemplacji), a tymczasem to ona jest pozytywnym rozwiązaniem tego napięcia. Teresa zawsze docierała do drugiego spojrzenia. Przechodzenie do drugiego spojrzenia zajęło mi sporą część życia. Z natury mam krytyczny umysł i wymagające serce. Jestem niecierpliwy. Jest to mój dar i przekleństwo zarazem, co jest oczywiste. Wydaje się, że nie mogę mieć jednego bez drugiego. Nie mogę ryzykować utraty kontaktu z moimi aniołami i moimi demonami. Jedne i drugie są dobrymi nauczycielami. Pozwala na to życie w ciszy i samotności i nieodmiennie prowadzi mnie ku drugiemu spojrzeniu, spojrzeniu współczucia, spojrzeniu na nasze życie z pozycji Boga. Moje wnętrze jest w gruncie rzeczy wszystkim, co mam i wszystkim, co mogę dać, chociaż nie zawsze to czynię. (z rozdziału Kontemplacja i współczucie. Drugie spojrzenie)
25,93
38,50 zł
Okładka książki Efekt weekendu
Czy pamiętacie, kiedy ostatnio mieliście udany weekend? Bez pospiesznego zrywania się rano, bez obowiązków, bez korespondencji mailowej z pracy, bez dnia spędzonego w galerii, bez nadrabiania zaległości z tygodnia, bez godzin spędzonych w dyskusjach na Facebooku czy przed telewizorem? Weekend dla siebie i dla rodziny, niespieszny, nienerwowy, służący tylko wam i waszej rodzinie? Weekend, po którym w niedzielny wieczór czujecie się odprężeni i zadowoleni z czasu poświęconego sobie i najbliższym? Ta książka mówi o tym, jak uzyskaliśmy prawo do wolnego weekendu i jak go na własne życzenie utraciliśmy. A przede wszystkim o tym, dlaczego warto go dla siebie odzyskać i jak tego dokonać. Dobrze spędzony weekend jest nie tylko czasem odpoczynku – jest tworzeniem sensu. Czasem spędzonym z bliskimi, otwartym na kontakt z naturą, z twórczością i pięknem – z tym, co dla nas najważniejsze. Jest cząstką tygodnia ustanowioną po to, abyśmy zwolnili i smakowali życie. Wtedy tworzymy przestrzeń dla doświadczeń, które nie służą pracy zawodowej, sukcesowi i pogoni za dobrami, ale naszemu człowieczeństwu. Dobrze przeżyty weekend staje się furtką do dobrze przeżytego życia. Katrina Onstad jest kanadyjską dziennikarką i pisarką. Współpracuje z wieloma prestiżowymi czasopismami, m.in. „The New York Time Magazine”, „Elle”, „The Guardian”, przygotowując dla nich reportaże i rozmowy. Autorka niezwykle popularnej w USA książki Efekt weekendu. Przed nią napisała dwie powieści, które otrzymały znaczące wyróżnienia. Onstad jest absolwentką anglistyki na prestiżowym kanadyjskim uniwersytecie McGill. Mieszka w Toronto z mężem i dziećmi. Fragmenty: (...) Dzisiaj dla wielu zatrudnionych (i zadowolonych z tego powodu) osób tydzień pracy nie ma wyraźnego początku ani końca. Dopadła nas przewidywana w twórczości science fiction era cyfrowa, ale nie mamy ani lokajów, ani trzydniowego tygodnia pracy, prognozowanego przez ekonomistę Johna Maynarda Keynesa w 1928 roku. Normą dla zatrudnionych jest większa niż dekadę temu ilość pracy, a urządzenia, które miały przysporzyć nam wolnego czasu, zazwyczaj nam go odbierają. Weekend stał się przedłużeniem oficjalnego tygodnia pracy, co z definicji oznacza, że przestał być weekendem. (…) Wypoczynek jest świadectwem wyższej kultury. Oddalony od niewolniczych zobowiązań, winien być czasem refleksji, kontemplacji i myślenia. Dziś jednak kojarzy się z lenistwem – słowem mającym konotacje z bezużytecznością i przywilejami. Jakby pozbawiony radości protestancki etos gdzieś w tym obszarze stał się rzeczywistością, jeśli nie mantrą. „Żyj, aby pracować” zamiast: „Pracuj, aby żyć”. Żeby zrozumieć, jak idea wypoczynku straciła na wartości, wystarczy przywołać trącące myszką określenie „strój wypoczynkowy” czy „domowy” – modowe przestępstwo, które zwalnia nas od troski o elegancki wygląd. (…) Efekty odebrania utraconych weekendów zaskakują każdego: odzyskujesz swój dziecięcy entuzjazm i poczucie możliwości. Wydobywasz na powierzchnię swoje Ja przysypane przez pracę. I w końcu odkrywasz, że dobrze przeżyty weekend jest furtką do dobrze przeżytego życia. To jest książka o tym, jak zdobyliśmy prawo do weekendu i jak go z własnej woli utraciliśmy. A przede wszystkim jest to książka o tym, jak go odzyskać.
33,60
49,90 zł
Okładka książki Wstyd
Bliskie Wsparcie to nowa seria książek, które w 2018 roku będą dołączane do kolejnych numerów magazynu psychologicznego „Charaktery”. Ich autorami będą współcześni, znani i cenieni polscy psychoterapeuci oraz psychologowie-praktycy. Zajmą się oni problemami, z którymi mamy do czynienia na co dzień: trudnymi emocjami, budowaniem relacji, komunikacją z otoczeniem i sobą samym, poczuciem własnej wartości i godności. Każdy z tomów nowej serii dostarczy nie tylko wiedzy o przyczynach problemów w wielu obszarach życia, ale też – a może przede wszystkim – praktycznych wskazań i porad, co zrobić, żeby ich uniknąć, albo jak sobie z nimi radzić, kiedy już się pojawią. Autorzy zaproponują też szereg ćwiczeń, które możemy wykonać sami albo w gronie zaufanych osób. Pomogą one lepiej zrozumieć zarówno samych siebie, jak i to, co dzieje się wokół. Chyba wszyscy czegoś się wstydziliśmy albo wstydzimy: słów, które powiedzieliśmy, rzeczy, które zrobiliśmy, gestów, które wykonaliśmy. Czasami wstydzimy się, że czegoś nie zrobiliśmy: nie podeszliśmy do kogoś, na kim nam zależało, nie zareagowaliśmy na e-mail, na który warto było zareagować, nie pomogliśmy komuś, kto potrzebował naszej pomocy. Na ogół taki wstyd mobilizuje nas do lepszych zachowań, ważenia słów. Pamiętamy o nim i staramy się zrobić, co w naszej mocy, żeby nie wrócił. Bywa jednak, że wstyd dominuje w naszym życiu. Wtedy nie potrafimy normalnie funkcjonować, zamykamy się w sobie, stronimy od ludzi. Taki wstyd niszczy nie tylko nas, ale też tych, na których nam zależy. Znakomita psychoterapeutka Anna Dodziuk wszechstronnie opisuje, czym jest wstyd. Przystępnie pisze o jego dobrej i złej twarzy, wyjaśnia przyczyny powstawania, pokazuje wpływ na różne aspekty życia. Co jednak szczególnie istotne, daje szereg ćwiczeń, które pomogą uświadomić sobie istnienie wstydu w naszym życiu i zrozumieć go. Ze skrzydełek: Anna Dodziuk jest psychoterapeutką, kieruje Pracownią Psychoterapii i Psychoedukacji „Prometea” przy Stowarzyszeniu Profilaktyki Problemowej PROFIPRO. Prowadzi treningi poświęcone poczuciu własnej wartości, problemom DDA, traumom dzieciństwa, trudnościom małżeńskim i partnerskim, lękowi przed śmiercią i żałobie, a także uzależnieniom. Napisała wiele książek na temat radzenia sobie z trudną codziennością, m.in. Pokochać siebie. Fragmenty: (…) Ta książka jest przeznaczona przede wszystkim dla tych, którzy postanowili zrobić jakiś ważny krok na drodze wydobywania się z własnego wstydu, ale też dla osób zawodowo zajmujących się pomocą psychologiczną lub po prostu pracą w kontakcie z innymi ludźmi, zwłaszcza jeśli istotną rolę w tej pracy odgrywają rozumienie i wspieranie. Z myślą o nich napisałam rozdziały VI i VII, poświęcone pomocnym oddziaływaniom na wstyd. Ponieważ znaczną część tych technik daje się wykorzystać do osłabiania czy też leczenia własnego wstydu, można je potraktować jako wskazówki dla autoterapii. W tekście umieściłam też kilkanaście nieskomplikowanych ćwiczeń oznaczonych gwiazdkami. Mogą one nie tylko przybliżyć do osobistego zrozumienia, czym jest wstyd, nie tylko powiązać to zrozumienie z przeżywaniem, ale nawet trochę go osłabić. Zawsze jednak trzeba pamiętać, że najskuteczniej pomagają leczyć wstyd inni ludzie, którzy okazują ciepło i zrozumienie, dają akceptację i wsparcie. Dlatego jeśli w wyniku lektury tej książki uprzytomnisz sobie, że wstyd to także twój problem – a dzielisz go z wieloma wspaniałymi ludźmi, udręczonymi tym uczuciem – może zastanowisz się nad potrzebą własnej terapii?
20,13
29,90 zł
Okładka książki Bierz siły na zamiary
Każdy z nas ma prawo czuć się zmęczony. Najczęściej wystarczy wtedy zrelaksować się, wyspać, posiedzieć przy lampce wina z bliską osobą, pójść na grzyby, wyskoczyć na rower czy skorzystać z paru dni urlopu. Ale jest i zmęczenie długotrwałe, związane z wyczerpaniem naszych zasobów energetycznych, z przewlekłym życiem w stresie, z wypaleniem emocjonalnym czy zawodowym. Niestety, często nie mamy możliwości pozbyć się swoich obowiązków nawet na dzień, a świadomość zmierzenia się z następnymi wyzwaniami wpędza nas w podły nastrój. Jak w takiej sytuacji szybko się zregenerować? Jak odnowić swoje zasoby energii, by z zapałem witać kolejny dzień i jego niespodzianki? Okazuje się, że remedium nie są napoje energetyzujące i wysokokaloryczne potrawy. Znacznie ważniejsze są czasem: poprawienie relacji z otoczeniem, systematyczny wysiłek fizyczny, odnalezienie źródeł mocy we własnej rodzinie czy w oczach bliskiej nam osoby, dogadanie się ze swoimi emocjami i potrzebami, a także – o czym zapominamy – zrobienie czegoś dla innych. O tym mówią i piszą nasi znakomici autorzy… Jeśli mamy w swoim otoczeniu ludzi, z którymi czujemy się dobrze i bezpiecznie, to organizm częściej pozostaje w zbawiennym trybie regeneracji, naprawia się i oszczędza energię. Jeśli przebywamy we wrogim otoczeniu – lub tak je interpretujemy – to organizm będzie często uruchamiał tryb walki/ucieczki i zużywał duże ilości energii. Dlatego zapewne ludzie pozostający w dobrych miłosnych związkach statystycznie dłużej żyją i mniej chorują, a dobra, wspierająca relacja z lekarzem uprawdopodabnia wyzdrowienie. Pomaga też dawanie i dzielenie się. Coraz więcej ludzi ma tendencje do izolowania się i koncentrowania na braniu: im więcej dla siebie, tym lepiej. Tymczasem ogromna liczba badań i obserwacji wskazuje, że jest dokładnie odwrotnie. Konieczna jest wymiana pozytywnych emocji, dzielenie się. To czyni nas bardziej dostępnymi, bardziej gotowymi i otwartymi na kontakt i wymianę. Dawanie w jedną stronę lub wymiana negatywnych emocji nieuchronnie spowodują kryzys w relacji, mogą też zwiększyć u strony dającej skłonność do zachorowań i wypalenie. (Wojciech Eichelberger, Źródła energii) Fragmenty: Wypalenie może się pojawić niespodziewanie, ale trzeba pamiętać, że jest procesem, który rozpoczyna się dużo wcześniej, nim stanie się widoczny. Choć powszechnie kojarzy się ze stanem, w którym rano nie można zwlec się z łóżka, unika się pracy i kontaktu z innymi, ma się depresyjne myśli, to jednak często wcale tak się nie dzieje. Wiele osób doświadczających wypalenia stara się za wszelką cenę ukryć to, „grają” pewnych siebie, dobrze zorganizowanych, zadowolonych, ale w środku są kłębkiem nerwów. Pierwszym warunkiem skutecznego poradzenia sobie z wypaleniem jest dostrzeżenie problemu i nazwanie go. Sama świadomość, że wyczerpuje się nasza energia, jest bardzo ważna. Trudno przeciwdziałać czemuś, czego nie chcemy do siebie dopuścić. Tłumaczenie się przed sobą i innymi, że „to tylko zwykłe zmęczenie” lub „chwilowy spadek energii” nie sprzyja rozwiązaniu problemu, lecz go pogłębia. Drugim krokiem jest zaplanowanie działań i wyznaczenie kierunku zmiany. Określenie, co wpłynęło na mój stan, jakie czynniki powodują spadek energii, kto lub co i w jakim stopniu wpływa na moje samopoczucie, samoocenę, stan psychofizyczny. Nazwanie tych czynników jest ważne, bo wtedy wiemy, z czym musimy się skonfrontować, co wyeliminować lub zmienić. Trzecim krokiem jest poszukanie konkretnego wsparcia. W niektórych przypadkach potrzebna jest terapia, która pozwoli przyjrzeć się temu, co sprawia nam trudność, z czego umiemy się cieszyć, z czym sobie radzimy, a z czym nie, co jest dla nas ważne, a gdzie możemy odpuścić, na co się w życiu zgadzamy, a co zupełnie odrzucamy. (Anna Kowalczyk-Kroenke, Czas wypalenia)
22,56
29,90 zł
Okładka książki W poszukiwaniu Graala
Richard Rohr (ur. 1943) jest franciszkaninem, pisarzem, kaznodzieją, komentatorem Pisma Świętego. Do zakonu wstąpił w 1961 r., zaś święcenia kapłańskie przyjął w 1970 roku. W 1986 roku założył w Albuquerque (stan Nowy Meksyk, USA) i wciąż prowadzi Centrum na Rzecz Działania i Kontemplacji. Podróżuje też po całym świecie jako wykładowca i rekolekcjonista. Słuchacze i czytelnicy szczególnie cenią go za niezależność i odwagę w głoszeniu kontrowersyjnych spostrzeżeń i refleksji. Punktem wyjścia dla nich zawsze jest Pismo Święte. Wydał ponad 30 książek, które zostały przetłumaczone na kilkanaście języków. Książka W poszukiwaniu Graala jest wspaniałą duchową podróżą, sięgającą do legend i symboli wczesnego chrześcijaństwa. Wielkie opowieści i mity wciąż mają wiele do przekazania. Dla dużego grona czytelników niezwykle atrakcyjne pozostają starodawne arturiańskie opowieści o rycerzach, którzy poświęcili życie na poszukiwanie świętego Graala. W najgłębszej warstwie zapraszają nas one do odkrywania samego siebie. Punktem startu jest doświadczenie „świętego zranienia”: śmierci, zdrady, dojmującej straty. Próby zaakceptowania i zrozumienia znaczenia tych życiowych wydarzeń mają istotne znaczenie, ponieważ to one właśnie mogą przynieść uzdrowienie. Jak pisze autor: „Historię o poszukiwaniu Graala można opowiadać wciąż na nowo, ale ostatecznie chodzi w niej o wyprawę, a ona musi zostać odbyta na własnych nogach. I zawsze jest to zstępowanie, schodzenie w dół, i zawsze strach. Dla tych jednak, którzy widzą ją w szerszym kontekście, jest to zawsze uczestnictwo w cudzie. Zacznijmy więc z autorem poszukiwanie, wróćmy aż do początków chrześcijaństwa i sięgnijmy do jego najgłębszej symboliki. Odszukajmy ślady pradawnych mitów w historii świętego Graala, zwłaszcza w opowieści o Parsifalu i jego poszukiwaniu świętego kielicha. Richard Rohr nie tylko daje tym legendom nowe życie, ale pokazuje też, że pomimo zmian w kulturze i pomimo rozwoju technologicznego uniwersalne prawdy pozostają niezmienne, zaś ich poszukiwanie wciąż jest świętym wyzwaniem dla współczesnych. Fragmenty: (…) O ile mi wiadomo, legendy o podróżach i poszukiwawczych wyprawach pojawiały się w Europie w różnych formach od około 1180 do 1350 roku. Swój początek miały w wielu warstwach społecznych i rozwinęły się dokładnie w czasie, w którym wielka historia Ewangelii schodziła na dalszy plan i nie docierała już do uszu ani nie poruszała dusz ochrzczonych chrześcijan. Stąd opowieści na temat Graala stały się sposobami, za pomocą których świeccy starali się wytyczyć i opisać tę konieczną i właściwą ścieżkę duchową. Ponieważ historia o poszukiwaniu Graala ani nie została kanonizowana, ani też w żadnej formie potępiona, rozwijała się swobodnie i bez jakiejkolwiek cenzury. Mit ten wyrażał głęboką prawdę na temat chrześcijańskiej zbiorowej nieświadomości, chociaż czynił to w stylu dalekim od religijnego czy klerykalnego. (I bynajmniej nie oznacza to, że był to styl anty-religijny czy anty-klerykalny.) Odważnie wkraczał w świat tajemnicy i metafory i robił to z pełnym przekonaniem o własnej prawdziwości, ponieważ poszukiwanie było czymś prawdziwym. Mit zakotwiczony był w rzeczywistości. Była to katolicka świecka duchowość w swoim najlepszym wydaniu. Osobiście uważam, że żyjemy w czasach, kiedy poszukiwanie nie jest czymś prawdziwym. Nie jesteśmy pewni swojego celu, nie wiemy jak rozpoznać istotne wzorce, nie jesteśmy nawet przekonaniu o naszym boskim pochodzeniu. To poważny kryzys na całym Zachodzie, najgłębszy, jak dotąd, poziom utraty sensu i nadziei. Większość ludzi nie postrzega problemu w taki sposób, jednak ja jestem przekonany, że zarówno poczucie niepokoju jak i sposób poradzenia sobie z nim są czymś głębokim i jako takie nie mogą być rozwiązywane powierzchownie. Tylko uświęcona psychologia i mitologia potrafią zejść dostatecznie głęboko, by prawdziwie dotknąć kwestii sensu i nadziei. (Richard Rohr Przedmowa)
23,23
34,50 zł
Okładka książki Poukładaj sobie życie
Porządkujemy ubrania w szafie, książki na półkach, dokumenty w pracy, ogródek koło domu. Ciekawe jednak, kto z nas pomyślał o poukładaniu swoich relacji z mężem, żoną, dziećmi czy rodzicami? Kto zrozumiał, że trzeba uporządkować własne emocje i zachowanie? Kto uświadomił sobie, jak bardzo potrzebuje wewnętrznego poukładania, naprawienia relacji z samym sobą? O tym, jak ważne są takie psychiczne porządki, przekonują autorzy tekstów, które prezentujemy w tej książce. Doskonałe terapeutki, specjaliści z różnych dziedzin psychologii, dają mnóstwo praktycznych wskazań, jak poukładać sobie życie. Proponują też wiele prostych narzędzi do autodiagnostyki. Oczywiście nie zastąpią one fachowej pomocy, ale z całą pewnością pomogą zrozumieć własne zachowania, myśli i emocje. Bywa, że żyjemy z kimś na co dzień i chcemy, aby nadal tak było, ale męczących różnic i nieporozumień przybywa w niepokojącym tempie. Warto wtedy porozmawiać (uwaga – tylko o jednej sprawie!), jak pogodzić sprzeczne potrzeby, dążenia, interesy, zainteresowania, sposoby spędzania wolnego czasu, tak aby jednak wspólnie osiągnąć cel główny – pozostanie w związku. Sprawdza się podejście zadaniowe z maksymalną kontrolą emocji: co jest najważniejsze, a co dziesięciorzędne? Co trzeba koniecznie zrobić, a co można odpuścić? Na czym powinien polegać zdrowy kompromis, dzięki któremu obie strony zyskałyby to, na czym im najbardziej zależy? Jak pogodzić sprzeczne potrzeby? Kiedy upierać się przy swoim za wszelką cenę, a kiedy ulegać? A może da się znaleźć trzecie wyjście, które usatysfakcjonuje obie strony? Najłatwiej jest obrazić się i zabrać swoje gałganki na inne podwórko, ale podobne problemy dopadną nas w kolejnych związkach. Proponuję więc szczególnie uważnie dbać o ważne relacje, chyba że zdarzy się coś definitywnie przekreślającego związek. Hanna Hamer, Warto porządkować życie, by nie przegapić tego, co ważne
20,13
29,90 zł
Okładka książki Kłótnia na zgodę Jak się spierać, żeby się zrozumieć
Z okładki: Trudno wyobrazić sobie świat ludzkich relacji bez konfliktów, sporów i kłótni. Wszędzie tam, gdzie spotykają się różne osobowości, poglądy na rzeczywistość, odmienne systemy wartości, rozbieżne interesy, kulturowe i komunikacyjne nawyki, musi dochodzić do konfrontacji i wymiany zdań. Między pracownikami w firmie, w dyskusji z przełożonym, w czasie spotkania z przyjaciółmi, między mężem i żoną, między rodzicami i dzieckiem, nawet między przedszkolakami. Każdy konflikt może przebiegać trojako: albo po jego zakończeniu będzie jeszcze gorzej, albo nic się nie zmieni, albo też uda się osiągnąć porozumienie i doprowadzić do korzystnej zmiany w dalszych relacjach. Ta książka pomoże zrozumieć najczęstsze mechanizmy kłótni i pokaże, jak w sposób świadomy zmienić raniące i eskalujące urazy konflikty w rzeczową i otwartą rozmowę z drugim człowiekiem. W spotkanie, po którym wszyscy będziemy wygrani. Ze skrzydełek: W kłótniach, konfliktach i sporach trudno o porozumienie. Nie patrzmy na te trudności przez pryzmat wzajemnego obwiniania się. Pamiętajmy natomiast, że na to, czego doświadczamy, możemy spojrzeć również z innej perspektywy – umiejętności działania z miłością, mądrością i świadomością. Pozwala nam ona nawiązywać świadomy kontakt ze sobą, mieć kontakt ze swoją energią, wpływać na własne myśli oraz emocje i w ten sposób kreować rzeczywistość. Nie będziemy wówczas doszukiwać się niczyich złych intencji, zaakceptujemy i wybaczymy potknięcia zarówno sobie, jak i drugiej stronie, skupimy się na określeniu zmian koniecznych, aby w przyszłości nie powtórzyły się niepożądane zachowania. Umiejętność nawiązywania kontaktu ze sobą pozwala nam przede wszystkim zrozumieć, czego tak naprawdę pragniemy. Dojrzała osoba potrafi wziąć odpowiedzialność za swoje emocje – przeżyć je, uwolnić z ciała, a następnie pomyśleć o tym, na czym jej naprawdę zależy, jak chce się zachować, co zrobić, co powiedzieć, jakie podjąć działania, co zaproponować itd. Alicja Kuczyńska-Krata, Alchemia dobrej kłótni Fragmenty: Moja racja? Twoja racja? O co chodzi, gdy się kłócimy? Kłótnie toczą się na ogół o to, kto ma rację i czyja racja zwycięży. Zwykle też dopatrujemy się jej przyczyn w drugiej stronie konfliktu i to ją obciążamy winą za to, że nie czujemy się komfortowo. Okazujemy to w różny sposób, gdyż reakcje emocjonalne wynikają z nawyków, przyzwyczajeń i schematów, którymi „nasiąkaliśmy” od dzieciństwa jak gąbka. Są więc osoby reagujące w konfliktach bardzo emocjonalnie, ekspresyjnie i wybuchowo – bo tak kłócili się ich rodzice. Są też takie, które zamykają się w sobie, uciekają z relacji i próbują przetrwać, zaprzeczając swoim negatywnym emocjom lub tłumiąc je. Tak usiłują sobie radzić, gdyż nie dostały przekazu od rodziców, że są akceptowane i kochane z całą gamą pojawiających się uczuć, także tych przykrych. Na ogół w konfliktach pojawia się mnóstwo tego typu emocjonalnych lękowych schematów, a wraz z nimi strategii, które nie przynoszą ulgi ani konstruktywnych rozwiązań sytuacji spornych. Myśli o tym, jak udowodnić winę, pokonać drugą stronę, zmusić ją do uległości, podsycają na nowo niewygodne emocje, „żywią” energię żalu, złości, bezradności, bezsilności, smutku, rozgoryczenia, zniechęcenia, rozpaczy itp. Dopiero gdy siła i natężenie emocji opadną, można myśleć konstruktywnie o tym, aby zobaczyć sytuację sporną z dystansu, wzajemnie się wysłuchać i wspólnie poszukać rozwiązań trudności. Do tego potrzebne są jednak wiedza i umiejętności, w jaki sposób przejść w konflikcie od walki do współpracy.
20,13
29,90 zł
Okładka książki O lęku bez strachu Jak bać się tyle ile trzeba
Wszyscy odczuwaliśmy, odczuwamy i będziemy odczuwać strach oraz lęk. Te emocje towarzyszą nam od pierwszej do ostatniej chwili naszego życia. Ważne jednak, aby ich nie mylić, nie stawiać między nimi znaku równości. Można powiedzieć, że strach jest na swój sposób lepszy od lęku – jeśli nie przekracza pewnych granic, stanowi skuteczne źródło motywacji, uczy unikać błędów. Lęk zaś jest bardziej nieokreślony, trudniej znaleźć jego przyczyny, a przez to trudniej wykorzystać dla własnych korzyści. Autorzy tekstów zgromadzonych w tej książce – znakomici specjaliści z różnych dziedzin psychologii – podpowiadają, jak radzić sobie z tymi dwiema trudnymi emocjami, jak je rozróżniać i odpowiednio wykorzystywać. Radzą też, co zrobić, żeby nas nie zdominowały, nie odebrały nam radości życia i chęci do działania. A więc nie bójmy się rozsądnie bać… Doświadczanie bliskości uaktywnia różne lęki. Wiele osób balansuje między pragnieniem bliskości, lękiem przed wchłonięciem i przed utratą własnego Ja, a zarazem lękiem przed odrzuceniem. Boją się, że zatracą się w relacji, że będą musiały poświęcić wszystko, bo już nieraz to przeżyły. (…) Część osób pragnących bliskości czuje lęk przed odrzuceniem i bolesną pustką, która temu towarzyszy. Prawdopodobnie we wczesnym dzieciństwie doświadczyły one odrzucenia, a potem odtwarzają ten wzorzec w kolejnych ważnych relacjach. Chroniąc się przed cierpieniem, idealizują swoje związki. Starają się spełniać potrzeby partnerów i zrobić wszystko, by nie dać powodu do konfliktu, nie dopuścić do sytuacji grożących rozstaniem. Bywają więc uległe, rezygnują z siebie. W relacji czują się niepewnie, jakby stąpały po kruchym lodzie. Obawiają się, że gdy będą naprawdę blisko ukochanego, ten odkryje ich „ciemne strony”, a wtedy niechybnie zostaną porzucone. Wstydzą się siebie, czują się nie dość dobre, nie dość godne, by je kochać. Dlatego boją się dzielić sobą, nie wychodzą z inicjatywą. Oczekują, że to partner podejmie ryzyko odsłonięcia siebie, swych emocji i myśli. On narzuci tempo budowania relacji. Jednocześnie asekurują się i nadmiernie się kontrolują. Nic dziwnego, że mają trudności ze spontanicznością. (Aneta Cieśla, Tak blisko, że aż za…)
20,13
29,90 zł
Okładka książki W związku z ciałem Jak zrozumieć własne ciało
Z nikim nie jesteśmy w bliższej relacji niż z nim. Wie o nas wszystko. Jest z nami od pierwszych chwil życia do ostatnich. Ciągle przy nas, wokół nas, w nas. Albo my w nim. Zazwyczaj pomocne i niezauważalne, dyskretnie robi to, co do niego należy. Czasem dotkliwie potrafi przypomnieć nam o swojej obecności. Pozwala widzieć, słyszeć, mówić i poruszać się. Jest naszym domem i zamkiem. Żywi i broni. To nasze ciało. Czy nie odpłacamy mu pięknym za nadobne? Czy zaspokajamy jego potrzeby i troszczymy się, by dobrze i długo nam służyło? Czy nie narażamy go na stres, przemęczenie, przeciążenia, na aktywność w szkodliwych warunkach? Autorzy książki W związku z ciałem skupiają się na wybranych aspektach naszej relacji z własnym ciałem. Pokazują, jak ważne jest traktowanie ciała jako jedności psychiki i fizyczności. Podpowiadają, jak radzić sobie z dotkliwymi problemami: zaburzeniami akceptacji własnego ciała, bólem, permanentnym zmęczeniem. Mówiąc krótko: pomagają nam zrozumieć nasze własne ciało. Troszczmy się zatem o ten związek. Ważniejszego nie ma. Fragmenty: Czy wiesz, co się dzieje? Nasze ciało ma fantastyczne możliwości adaptacyjne. Na co dzień radzi sobie z przeróżnymi wyzwaniami, reaguje na zmieniające się sytuacje, bodźce ze środowiska, neutralizuje toksyczne substancje (na przykład po wypiciu jednego kieliszka za dużo ulubionego wina), zwalcza w każdej sekundzie miliony bakterii, eliminuje spatologizowane komórki rakowe. Cały czas coś się w nim dzieje. Organizm człowieka dąży do homeostazy, czyli równowagi wszystkich zachodzących w nim procesów (np. pobudzenia i relaksu). I tak ma być. Jesteśmy zdolni do ekstremalnego wysiłku pod wpływem silnie stresującego bodźca, ale potem musimy oszczędnie gospodarować siłami i energią. A co się dzieje, gdy żyjemy w ciągłym napięciu? W naszym organizmie włączony jest tylko jeden układ: odpowiedzialny za walkę i ucieczkę. Stres jest tak stary jak ludzkość (a nie tak młody jak korporacje). Jest sygnałem alarmowym, że coś się dzieje w środowisku i należy szybko ukryć się w bezpiecznym miejscu lub desperacko walczyć w obronie życia. Co jednak w dzisiejszym świecie miałoby wzbudzić w naszych organizmach taką reakcję? Przecież nie atakują nas niedźwiedzie, lawiny nie spadają na nasze domy, a obce hordy nie napadają regularnie na nasze sioła. To prawda – to, czego się obawiamy, przed czym czujemy lęk, jest inne, ale reakcje są stare. Szef krzywo popatrzył na ciebie, piąty dzień ktoś nie odpowiada na ważny mail, twoja pozycja w firmie jest niestabilna, zmiany, które przeprowadzasz, nakładają na ciebie wielką odpowiedzialność – w nas, współczesnych ludziach, tego typu zdarzenia wywołują takie same reakcje, jak w naszych przodkach atak watahy wilków. Podnosi się ciśnienie krwi, do mięśni dostaje się dodatkowy cukier, który służy im za paliwo. W krwiobiegu krążą adrenalina i kortyzol, które pomagają w mobilizacji do walki lub ucieczki.
20,13
29,90 zł
Okładka książki 25 lekcji uważności Czas na dobre życie
O autorce: Dr Rezvan Ameli jest psychologiem w National Institute of Mental Health, w którym uczy diagnozowania oraz leczenia zaburzeń nastroju i zaburzeń lękowych. Uczestniczyła lub uczestniczy w ponad 20 projektach naukowych, opublikowała blisko 40 artykułów. Przez ponad 10 lat zgłębiała tajniki uważności, jogi i filozofii jogi. Jest znaną propagatorką zastosowania uważności i praktyk medytacyjnych w codziennym życiu po to, aby ograniczać stres i poprawiać jakość życia. O napisanie książki na temat praktykowania uważności poprosiło ją American Psychological Association. Opublikowana w 2013 roku, od razu spotkała się z żywym zainteresowaniem czytelników. Za 25 lekcji uważności. Czas na dobre życie Rezvan Ameli została uhonorowana przez Independent Book Publishers Association srebrnym medalem imienia Benjamina Franklina w kategorii „Ciało, umysł, dusza”. O książce: W ostatnich latach uważność zyskała ogromną popularność jako prosta, ważna, skuteczna metoda osiągania oraz utrzymywania fizycznego i emocjonalnego zdrowia i dobrostanu. 25 lekcji uważności. Czas na dobre życie to praktyczny, mądry przewodnik dla wszystkich, którzy chcieliby wprowadzić praktykowanie uważności do swojego życia. Doktor Rezvan Ameli przytacza mnóstwo dowodów naukowych, które potwierdzają dobroczynny wpływ uważności na zdrowie psychiczne i fizyczne. „Uważność jest prosta, ale niełatwa” – pisze jednak Rezvan Ameli. Zaproponowane przez nią 25 lekcji pokazuje właśnie taką uważność: prostą, bo możliwą do praktykowania niemal wszędzie i o każdej porze; niełatwą, bo wymagającą wyjątkowej samodyscypliny i wytrwałości. Książka Rezvan Ameli znakomicie pomoże pokonać te trudności. Prosta i mądra, może stać się niezastąpionym przewodnikiem dla każdego, kto chce odzyskać spokój i równowagę w życiu. Rekomendacje: Triumf! W tej nowatorskiej książce Ameli bezbłędnie łączy Zachód i Wschód, wnosząc rygorystyczne, naukowe myślenie w starodawne praktyki duchowe. To lektura konieczna dla każdego, kto chce zrozumieć logikę kryjącą się za powiązaniami umysłu i ciała, kto poszukuje skutecznych narzędzi do cieszenia się pełnym, bogatym, celowym życiem. – Alicia Korten, członek zarządu The Culture Company; autorka Change Philanthropy W tym wspaniałym, praktycznym przewodniku Ameli, liderka promowania pozytywnego wpływu uważności na depresję, lęki i inne problemy życiowe, dostarcza precyzyjnych instrukcji, dotyczących licznych technik uważności. Każdy, kto poszukuje takich instrukcji uważności oraz metod, dzięki którym zmienia ona życie na lepsze, uzna tę książkę za doskonałe źródło. – Stephen J.F. Holland PsyD, dyrektor Capital Institute for Cognitive Therapy Jeśli interesuje cię taka nauka uważności, która dostarczy ci informacji o najnowszych badaniach oraz zilustruje podstawy uważności za pomocą przykładów i anegdot, to ta książka da ci wszystko, czego potrzebujesz. Ameli pisze zarówno z perspektywy mocnego intelektualnego zrozumienia, jak i własnego doświadczenia. – Jonathan Foust, założyciel Meditation Teacher Training Institute
33,60
49,90 zł
Okładka książki Rodzina po ludzku Jak być niezłym rodzicem
Z okładki: Rodzina jaka jest, każdy widzi – możemy sparafrazować słynne stwierdzenie księdza Benedykta Chmielowskiego, autora Nowych Aten. Tylko czy naprawdę widzimy, jaka jest rodzina? Czy zdajemy sobie sprawę z bezmiaru procesów, mechanizmów i zależności kryjących się za tym, co widzimy? Czy wiemy, co decyduje o tym, że w tej samej sytuacji Jaś zachował się, tak jak się zachował, a Kasia zupełnie inaczej? Czy potrafimy zrozumieć, dlaczego ktoś znajduje w rodzinie wsparcie i miłość, a ktoś inny jest samotny, choć ma wielu krewnych? W tej książce pokazujemy zaledwie kilka zjawisk, które wpływają na życie naszych rodzin: kolejność narodzin, jakość opieki, styl rodzicielstwa, stawianie granic, choroby dzieci. Podkreślamy znaczenie rodzinnych przekazów i ich ciągłości – to one w znaczącej mierze nas kształtują, dają nam poczucie przynależności i trwałości. Podsuwamy też rady i podpowiedzi, które – mamy taką nadzieję – pomogą wam zrozumieć przynajmniej niektóre z rodzinnych tajemnic. Być może dzięki temu rozwiążecie choć jeden ze swoich problemów i uniknięcie innych. Ze skrzydełek: Gdy granice są zbyt restrykcyjne, nietrudno o sytuacje konfliktowe. Jeśli narzucimy dziecku zbyt wiele oczekiwań i ograniczeń, to bardzo szybko napotkamy opór. Wyobraźmy sobie taką sytuację: od naszego 13-latka oczekujemy zdobywania wiedzy, najlepszych ocen i wybitnych osiągnięć, ale jeśli nie pozwolimy mu spotykać się ze znajomymi, może przestać się uczyć i zacznie się buntować. Rodzice domagający się sztywnego przestrzegania granic mogą podnieść poprzeczkę jeszcze wyżej i wprowadzić więcej zakazów, ale w efekcie doprowadzą do zaostrzenia konfliktu. Trzeba pamiętać, że kluczem do sukcesu w stawianiu granic jest nie tylko wymaganie i oczekiwanie, ale również elastyczność. Gdy nie ma granic bądź są niejasne, dzieci nie będą zachowywać się tak, jak chcemy, ponieważ nie będą wiedziały, czego od nich oczekujemy. Przykład: dziecko usłyszało na placu zabaw przekleństwo i zaczęło go używać. Rodzice zakazują wypowiadania tego słowa i zapowiadają zakaz wychodzenia na dwór, jeśli ich polecenie nie zostanie spełnione. Dziecko jednak nadal powtarza przekleństwo, a rodzice jedynie grożą konsekwencjami – nie egzekwują ich. Dziecko dowiaduje się w ten sposób, że właściwie może robić, co chce. Taka sytuacja podważa autorytet rodziców w oczach dziecka, ponieważ ostatecznie to ono o wszystkim decyduje. (Aleksandra Samelak, Jak sobie wychowasz…) Fragmenty: 10 rzeczy, które pomagają budować relacje: 1. Zamień oceny i osądy na obserwacje i informacje zwrotne. Odwołuj się do konkretnych sytuacji i wyjaśniaj, na czym polega problem. 2. Używaj komunikatu „Ja” i mów o swoich potrzebach, np. „Nie lubię, kiedy…”; „Przeszkadza mi, że…”; „Jest mi przykro, ponieważ…”. 3. Żądania zamień na prośby. Pamiętaj, że polecenie „Uspokój się” tak naprawdę przynosi efekt odwrotny do oczekiwanego. 4. Pozwól dziecku wyrazić swoje emocje i opowiedzieć o nich. 5. Uważnie słuchaj dziecka, okaż akceptację (np. „Rozumiem”), nazwij jego uczucia (np. „To musiało być dla ciebie trudne/frustrujące/zawstydzające/przykre”). 6. Zamiast pytać: „Co się stało?”, lepiej odnieś się do uczuć i powiedz o swoich spostrzeżeniach. 7. Nie musisz się we wszystkim i na wszystko zgadzać. Czasem wystarczy obecność i milczenie. 8. Nie buduj relacji poprzez ciągłe pokazywanie swoich racji. 9. Zamiast wydawać rozkazy, podziel się wskazówkami i uświadom dziecku konsekwencje konkretnych zachowań. 10. Postaw na wspólne poszukiwanie rozwiązań problemu, a nie narzucanie jednostronnej wersji.
20,13
29,90 zł
Okładka książki Milczące współczucie
Richard Rohr (ur. 1943) jest franciszkaninem, pisarzem, kaznodzieją, komentatorem Pisma Świętego. Do zakonu wstąpił w 1961 roku, zaś święcenia kapłańskie przyjął w 1970. W 1986 roku założył w Albuquerque (stan Nowy Meksyk, USA) i wciąż prowadzi Centrum na rzecz Działania i Kontemplacji. Mieszka w pustelni nieopodal Centrum. Sumiennie wypełnia obowiązki wobec współbraci zakonnych. Podróżuje też po całym świecie jako wykładowca i rekolekcjonista. Wydał ponad 30 książek, które zostały przetłumaczone na kilkanaście języków. Dlaczego w tytułowym „współ-czuciu” pojawił się dywiz? W potocznym rozumieniu „współczucie” to głównie „litość”, „ubolewanie”, dzielony „żal”. Dywiz zwraca naszą uwagę na „współodczuwanie” – istotny, choć niestety zapoznany element współczucia. Cisza kontemplacji jest zapoznaną, ale i stopniowo przywracaną kulturze Zachodu tradycją oraz istotnym składnikiem życia duchowego, prowadzącym do nowego i głębszego kontaktu z tym, co istnieje, do pełnego przeżywania każdej chwili, do przemiany naszej świadomości, do sedna modlitwy, do doświadczenia obecności Boga. Rozważania Richarda Rohra są pochwałą kontemplacyjnej ciszy, otwierającej wnętrze człowieka nie tylko na głębsze wymiary rzeczywistości, ale i pozwalającej w nowej perspektywie spojrzeć na otaczający nas świat, uporządkować nasze wartości i postawy. Taka cisza staje się wręcz podstawą całej rzeczywistości, pozwala objąć i przezwyciężyć istniejące w świecie i w człowieku podziały, dychotomie i dualizmy, prowadzić do dialogu i znalezienia wspólnej płaszczyzny z tym, co odmienne: społecznie, politycznie czy religijnie. Pomilczmy, aby usłyszeć. Pomilczmy, by wymówić siebie. FRAGMENTY: Cisza nie jest tylko przestrzenią pomiędzy słowami, obrazami i wydarzeniami. Ona żyje własnym życiem. Jest zjawiskiem o niemal fizycznej tożsamości. Niezależnym bytem, istotą, z którą możesz nawiązać relację. Filozoficznie rzecz biorąc, byt to fundamentalna cecha, która poprzedza wszystkie pozostałe atrybuty. Kiedy wchodzisz w relację z nagą istotą każdej rzeczy, poznajesz tę rzecz dogłębnie, docierasz do jej istoty. Cisza jest w pewnym sensie samą podstawą całej rzeczywistości. To z niej wszystko przychodzi i do niej wraca. Cisza, niczym fundament, poprzedza i dźwiga wszystko. Nie możemy postrzegać jej jako czegoś przypadkowego lub niepotrzebnego. Jeśli jednak nie nauczymy się w nią wchodzić, w niej żyć i trwać, wszystkie pozostałe rzeczy – słowa, zdarzenia, relacje, tożsamości – staną się sztuczne, pozbawione głębi i kontekstu. Stracą znaczenie. Wszystko, za czym pędzimy, to życie przepełnione coraz większą ilością zdarzeń i sytuacji, które zawierają w sobie coraz więcej ekscytujących stymulantów i coraz więcej kolorów, by zabarwić nimi naszą z gruntu nudną i znużoną egzystencję. Jak na ironię jednak to właśnie proste, nieskomplikowane rzeczy mają największą siłę, by nas naprawdę uszczęśliwić – pod warunkiem, że uszanujemy je takimi, jakie są. Cisza jest samą esencją prostoty. Jednym z najważniejszych doświadczeń mojego życia było nauczanie w wielu rozwijających się krajach. Uświadomiłem sobie wówczas, że większość ludzi na świecie nie żyje w taki sposób jak my. Smutniejsze jednak było to, że oni chcą tak żyć! Cisza nie jest tylko brakiem, nieobecnością. Cisza to obecność, otaczająca każde „wiem” pokornym i cierpliwym „nie wiem”. Chroniąca autonomię i godność wydarzeń, ludzi, zwierząt i wszystkich rzeczy. Musimy znaleźć sposób, by powrócić do tego miejsca, by żyć i trwać w głębokości wewnętrznej ciszy. Bez niej nawet cisza zewnętrzna traci na znaczeniu. Wszystko, co wyłania się z ciszy, wydaje się czystsze i wyraźniejsze. A kiedy mówię wyłania się, mam na myśli rzeczywistość, sedno i znaczenie. Cisza w tajemniczy sposób nadaje długotrwały sens wszystkim rzeczom, które otacza. Gdy jej nie ma, każda przeżyta sytuacja jest tylko kolejnym elementem sekwencji zdarzeń, którą nazywamy naszym życiem.
20,13
29,90 zł
Okładka książki Zaplanuj rok
„Zaplanuj rok. Jak w 365 dni osiągnąć dużo, a nawet więcej” to 10 już książka z serii OBLICZA, wydawanej przez wydawnictwo „Charaktery”. Mogłoby się wydawać, że planowanie to nic trudnego, jednak to tylko pozory. Dobre planowanie, które doprowadzi do wyznaczonych celów, to precyzyjna praca, w której trzeba uwzględnić mnóstwo czynników. No i zaangażować się z pełnym przekonaniem, że warto, bo służy to przede wszystkim naszemu dobru. Książka pokazuje, co zrobić, aby spełnić zamiary i osiągnąć wyznaczone cele, aby urzeczywistnianie planów było ekscytująca przygodą, a nie mało przyjemnym obowiązkiem. Piszą i mówią o tym wybitni naukowcy i doświadczeni terapeuci, m.in. Julius Kuhl, Krzysztof Śliwiński, Anna Srebrna, Jakub Gutowski. Dają oni też proste, ale skuteczne narzędzia, dzięki którym można wiele dowiedzieć się o sobie samym. A więc... Nie bójmy się planować!
21,81
28,90 zł
1
/
2
/
3
/
4
/
5
... 5
Idź do strony:
Liczba wyświetlanych pozycji:
Uwaga!!!
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?
TAK
NIE
Dodano produkt do koszyka
Kontynuuj zakupy
Przejdź do koszyka